Fotografia ślubna w kościele – ciąg dalszy o świetle
Wstępnie, w poprzednim krótkim artykule napisałem ogólnie o problemach z jakimi spotka się każda osoba, której przyjdzie wykonywać zdjęcia podczas ceremonii ślubnej w kościele. Niezależnie od tego, czy ktoś będzie fotografował ślub dla znajomych z pierwszej ławki (stojąc w pierwszej ławce), czy może będzie przeszkadzał temu profesjonalnemu fotografowi, opłaconemu przez młodą parę, czy trzecia możliwość – ktoś jest tym profesjonalnym wynajętym fotografem, może napotkać te same problemy z oświetleniem. Może z tą różnicą, że doświadczony fotograf ślubny wie jak sobie z tym fantem poradzić. Zainteresowanym poprzednim moim wywodem polecam wpisanie w wyszukiwarkę precla frazy “fotografia ślubna” i na pewno znajdzie.

Pierwsza kwestia, wspomniana w pierwszej części dotyczy niedoświetlonych i “ziarnistych” fotografii. W niektórych świątyniach z małymi oknami i zwłaszcza w pochmurne dni oraz wieczorami, kiedy słońce już zajdzie i jedyne oświetlenie to światło sztuczne, jest na tyle ciemno, że aby zrobić zdjęcie, trzeba albo skorzystać z lampy błyskowej, albo nastawić w aparacie możliwie najwyższą czułość albo też wydłużyć czas naświetlania. Okazać się może jednak, że żadne z tych wyjść nie zapewni dobrego rezultatu.
Przy użyciu lampy błyskowej na ślubie efekt będzie o tyle zadowalający, że para młoda powinna być w miarę dobrze naświetlona, aczkolwiek trzeba brać pod uwagę, by suknia na zdjęciu była biała i zachowała szczegóły na koronkach i innych ozdobach a nie wyżarte białe plamy, których nawet komputerowo nie da się już zmienić – może się tak zdarzyćjeśli w centum kadru jest coś ciemniejszego a biała suknia jest nieco z boku kadru, lub jeśli na przykład większą powierzchnię zdjęcia będzie zajmował ciemny garnitur. Aparat wtedy będzie próbował ciemną partię naświetlić mocniej tym samym dając za dużo błysku na białe partie – tu na pewno przyda się trochę fizyki światła:) często przy użyciu lampy wychodzi też efekt “wklejonego zdjęcia”, kiedy postacie nienaturalnie odcinają się od czarnego tła, ponieważ nasza lampa jest na tyle słaba, że nie sięgnie dalej poza pierwszy plan.
Fotografując bez lampy musimy zatroszczyć się o dwie podstawowe kwestie: czas naświetlania nie może być zbyt długi ponieważ zdjęcia będą nie ostre z powodu drgania naszych rąk (chyba że ktoś taszczy na ślub statyw ze sobą), odpowiednia przysłona ustawiona w obiektywie zapewniająca włąściwą ostrość. W zależności od tego jakie jest nasze opanowanie i czy jesteśmy w stanie przez pewien czas opanować mimowolne drgania dłoni, czas bezpieczny dla fotografii może być różny, każdy musi to już sam wyćwiczyć, biorąc pod uwagę, że duże znaczenie ma obiektyw jakiego używamy i wcale nie chodzi mi o jego ciężar, choć też ma to znaczenie.
Co do przysłony obiektywu- w zależności od jego ogniskowej oraz ogólnie pojętej jakości, posługiwać się nią możemy różnie. Przy tanich obiektywach często najniższa przysłona jaką można zastosować to 3.5-5.6, czyli nie zbyt dobrze, ponieważ w ciemnych warunkach taki obiekyw “przepuszcza” zbyt mało światła i zdjęcia będą za ciemne. Kolejna sprawa, każdy obiektyw na najniższej przysłonie będzie robił mniej ostre zdjęcia niż przy trochę przymkniętej, a najbardziej widoczne to jest w zoomach, gdzie ostrość może być też różna w zależności od zbliżenia.
Fotografia ślubna skupia się często na detelach i zachodzi potrzeba użycia płytkiej głębi ostrości, najlepiej uzyskuje się to teleobiektywami, więc jeśli chcemy wykonać portret panny młodej z rozmytym tłem za pomocą takiego obiektywu, musimy upewnić się, że zdjęcie będzie ostre i najbardziej zwrócić uwagę na czas naświetlania.
Kolejnym razem coś na temat nieostrych zdjęć.

Brak światła to podstawowa zmora fotografa ślubnego. Aby wykonał on poprawnie naświetlone zdjęcia musi posiadać drogie jasne obiektywy i odpowiednie lampy systemowe, dlatego warto zlecić wykonanie fotografii zawodowcowi, a nie w ramach oszczędności koledze z lustrzanką, kitem i wbudowaną lampą.